orthank blog

XXXIII.

przez , 23.lut.2013, w Bez kategorii

- Widzimy państwa po reklamie! Pamiętajcie by dzwonić i wysyłać smsy! – Mówił prowadzący.
Reżyser właśnie dał znak, że zniknęli z wizji.
Prezenter odetchnął z ulgą. Pozostało trzech zawodników, wendol, starsza kobieta ludzka i ork. Prowadzący podszedł do wendola i rzekł:
- Przez tego Zatacha to koleś nie masz szans. Współczucie. Zresztą, ale bez obrazy, mi go bardzo przypominasz.
- Dla mnie ludzie też wyglądają tak samo. – Odparł zirytowany zawodnik.
Dziennikarz nic nie powiedział, odwrócił się na pięcie i podszedł do stołu z wodą.
- Kurwa, czemu ten stół jest tak cholernie upierdolony! Kto go sprzątał?! Ja pierdolę, normalnie same dupki wokół.
- Ciszej! – Upomniał go reżyser.
Publiczność w studiu była trochę zażenowana. Ale oni dość szybko przekonali się jak bardzo różni się telewizyjna wersja „Wiem, więc wygram”, od tej realizowanej naprawdę. Był to oczywiście teleturniej wiedzowy, w którym uczestnicy odpowiadali na pytania, jednak by mogli przejść dalej, musieli zyskać przychylność publiczności i uzyskać przynajmniej średni wynik. Tak więc zwycięzca odcinka, który nie zdobył serc telewidzów, odchodził z maleńką nagrodą. Raz w roku zaś organizowano finał finałów, który był telewizyjnym świętem.
W przeciwieństwie do wielu innych teleturniejów ten był realizowany na żywo. Chodziło głównie o to, by uczestnicy mogli wchodzić w pewną interakcję z widzami. Dlatego zdarzały się tu czasem przedziwne akcje. Kiedyś na wizji jedna z kobiet się rozebrała licząc na głosy męskiej części publiczności. Wiele innych osób grało pod publikę, a to dogryzając swoim konkurentom, albo wypowiadając bardzo kontrowersyjne opinie. Z czasem część turniejowa przestała być ważna, liczyła się interakcja i kupienie przychylności widzów.
- Wchodzimy za 15 sekund! – Krzyknął reżyser.
Wszyscy wrócili na miejsca.
- Już! – Ryknął.
Muzyka zaczęła grać. Światła skierowano na prowadzącego i uczestników.
- Witamy po przerwie. Widzę, że mało głosów oddali państwo przez te pięć minut. – Zwrócił się do graczy. – Zawsze jesteście tacy chujowi, czy tylko dziś?
Prezenter dotychczas nie używał wulgarnego języka na wizji. Ale widział, że wyniki są naprawdę słabe, trzeba było więc je jakoś inaczej zapewnić. To wszystko wina tych zamachów Zatacha i jeszcze aresztowania Taradrila, które stanowiło medialny temat tego dnia. Widzowie woleli oglądać wiadomości niż teleturnieje.
- Za mała oglądalność, co? – Zaśmiał się wendol. – Teraz się rozbierzesz?
- O widzę, że mamy tu twardego zawodnika.
Reżyser patrzył z zadowoleniem. Będzie awantura, będzie oglądalność.
- Jakby zaczęli się bić, nie przerywajcie im przez kilka minut. – Rzucił do pomocników. – Ale chcę by kamery to dobrze uchwyciły.
Tego oczywiście nie słyszał ani prowadzący, ani wendol.
- Skoro już doszedłem do głosu chciałem…
- Zamknij się, ja tu prowadzę program. – Przerwał uczestnikowi prezenter. – Teraz pytanie z serii Podstawy Teorii Magii. Czym zajmuje się nekromancja?
Kiedyś pytania w tym teleturnieju bywały trudne, teraz zostały dostosowane do przeciętnego widza, by nie czuł się kompletnym idiotą. Zresztą dzięki temu, łatwiej było znaleźć kontrowersyjne jednostki, które łapały się w średniej.
Wendol pierwszy nacisnął przycisk.
- O nie… – Mruknął prezenter. – Dlaczego to musiałeś być ty?
- Na wstępnie chciałbym zaprotestować przeciw działaniom globalnego rządu i GAWu.
Dziennikarz już chciał przerwać tę wypowiedź, ale polityczna burza mogła kogoś zainteresować, więc pozwolił wendolowi mówić. Ten zaś kontynuował.
- Aresztowania moich rodaków są oburzające. Ścigacie tylko i wyłącznie jednego osobnika, Varka Zatacha. Czyli mnie, bo ja się tak naprawdę nazywam.
- Genialne! – Krzyknął rozradowany reżyser, który się całkowicie zapomniał.
- O kurwa… kabaret. – Śmiał się prezenter.
Vark Zatach tymczasem wskoczył na stół.
- Faktycznie, upierdolony. – Mruknął pod nosem. – GAW ściga mnie po całej Mischel, a ja siedzę sobie w Bereszit, napadam na spożywczaki i popełniam drobne wykroczenia i nikt mnie nie łapie. Nie rozumiem działań kwoki Tull i jej bandy nieudaczników-popleczników. Zamiast mnie łapać, atakują biednych wendoli… Pierdolmy taki rząd. A jak brzmiało właściwie pytanie?
- Przez chwilę myślałem, że udajesz, ale jak zacząłeś rzucać te same smenty co Zatach to uwierzyłem w twoją historię. – Powiedział prowadzący. – On też miał do dupy przemówienie. Pytanie było, czym zajmuje się nekromancja. Teoretycznie.
- Teoretycznie to nie wiem, ale wiem czym praktycznie. – Uśmiechnął się Vark. – Zaczynamy prawdziwe przedstawienie.
Następnie zeskoczył ze stołu wprost na prowadzącego i przegryzł mu kark.
Publiczność w studiu zaczęła wyć i krzyczeć! Zawodniczka zemdlała, ork zaś dał dyla.
Reżyser wściekł się.
- Czemu tak szybko! Mieli się bić!
- Oglądalność rośnie. – Rzucił jeden z jego pomocników.
- Cudownie! Wystarczy pokazać śmierć na żywo i mamy rekord.
- Śmierć? – Zdziwił się Zatach. – Facet pytał czym zajmuje się nekromancja. Praktycznie tym!
Prezenter wstał ożywiony. Ale to raczej było już zombie, choć w bardzo wczesnym stadium, ciało bowiem jeszcze nie zdążyło nawet wystygnąć. Vark zaś w całości kontrolował sytuację i dobrze się tym bawił. Teraz GAW to już totalnie dostanie po dupie, a Tullowa popuści ze strachu.


Komentowanie nieaktywne.

stat4u <!-- s4uext=s4upl(); document.write('stat4u') //--> stat4u

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...