orthank blog

XXXI.

przez , 21.lut.2013, w Bez kategorii

Nie dość, że noc była chłodna, to jeszcze zaczęło zbierać się na deszcz. I tak dobrze, że ostatnio zimy w Bereszit były dużo lżejsze, bardzo rzadko padał śnieg. Mężczyzna z aparatem jednak marzł i zaczynał się niecierpliwić. Zwłaszcza, że na dachu odczuwali wiatr. Stojący obok niego Taradril wyczuwał zniecierpliwienie znajomego.
- Spokojnie, daj im trochę czasu.
- Ostatnio bawisz się wszystkimi i mam wrażenie, że tym razem wystrychnąłeś mnie na dudka.
- Nie. Jesteś mi bardzo potrzebny. Dostaniesz materiał roku. Ekskluzywny.
- Po twojemu to chyba znaczy, że jestem jedynym frajerem, który się zgodził na twoje szaleństwo.
- Może tak, może nie. Zobaczymy.
Król elfów spoglądał przez lornetkę i obserwował swój apartament. Agentów GAWu jeszcze nie było, ale spodziewał się, że przyjdą. Taradril nie prowadził jakiegoś zaplanowanego życia, więc agenci mieli problem, by zinfiltrować jego dom, a liczył, że tak właśnie się stanie. Zapowiedziano za to wywiad na żywo, z królem elfów w telewizji, ale akurat tak się złożyło, że nagrano go wcześniej. Elf wiedział, że telewizja kłamie i to wykorzystał. Teraz z dziennikarzem, który z nim rozmawiał stali na dachu i czekali na prawdziwy materiał.
- Dostałem SMSa, licha oglądalność. Lepiej, żebyś mi załatwił porządny materiał.
- Ostatnio wziąłem jakąś mieszankę i po niej mam wielką chęć zostać prezydentem. Zazwyczaj osiągam, to czego pragnę. Więc materiał będzie.
- A co zrobisz, jak już zostaniesz tym prezydentem?
- Cholera wie. Chyba podam się do dymisji.
- Pewnie zaraz po zaprzysiężeniu.
- To jest niezły motyw, podoba mi się to. – Uśmiechnął się Taradril. – Nie będę musiał kompletnie nic robić, a zapiszę się złotymi zgłoskami w historii.
- Prezydent pojeb… Nic nie zrobił, bo natychmiast abdykował.
- Podał do dymisji. – Poprawił go elf. – Abdykować mogę jako król, ale po co. To tylko tytuł i nie muszę nic robić.
- Powinienem był zrobić z tobą wywiad w programie kabaretowym.
- To jest właśnie twój błąd. – Znów spojrzał przez lornetkę. – Idą! W końcu!
- Dzwonię po ekipę. Idź tam i wyślę ci SMSa jak będę wiedział, że wszystko działa. – Powiedział dziennikarz.
Taradril miał pewne obawy wracając o domu. Wokół GAWu narosła pewna czarna legenda, której oczywiście nie mógł sprawdzić, ale wolał nie testować tego na własnej skórze. Podobno instytucja ta miała licencję na zabijanie i zdarzało się, że w imię globalnego rządu, potrafiła działać przeciw obywatelom. Eliminować niepożądane jednostki.
SMS przyszedł. Elf podszedł do drzwi, włożył klucz, ale one były otwarte. Wszedł do środka, udając zdziwionego.
- To mój dom? Czyżbym zapomniał zamknąć drzwi na klucz? O nie, to tragedia…
Zaczął się rozglądać. Dwoje agentów myszkowało po jego domu.
- A co państwo tu robią? – Zapytał. – To chyba mój dom.
- Zamknij drzwi. – Rozkazał mężczyzna, kobieta wyciągnęła pistolet. – I wchodź do środka.
- Ręce do góry! – Rzuciła kobieta.
- Bandyci! – Zaczął się wydzierać elf podnosząc ręce. – Terroryści!
- Globalna Agencja Wywiadowcza! – Ryknął mężczyzna. – Stul pysk i słuchaj!
- O nie, polityczni konkurenci! Co ja zrobię? Zadzwonię po wolne media!
- On jest popierdolony, czy udaje? – Zapytała kobieta.
Tymczasem dziennikarz, który tego słuchał śmiał się do rozpuku. Taradril był sztuczny do granic możliwości, ale o to mu właśnie chodziło.
- Wszystkim wszystko rozpowiem, o GAWie, który mnie prześladuje… – Ciągnął.
Kobieta nie wytrzymała podeszła do elfa i ogłuszyła go.
- Mieliśmy go nie zabijać. – Powiedział mężczyzna.
- Ale w razie czego możemy go aresztować. Jak wróci do siebie, do go zgarniemy.
Elf cały czas udawał ogłuszonego. Bardzo szybko zaczął się ruszać, narzekać na ból głowy, robić wszystko, byle tylko go nie przeszukano i nie sprawdzono, że ma mikrofony. Dał nawet grzecznie sobie założyć kajdanki, a w momencie, gdy wyprowadzano go z budynku, jego znajomy dziennikarz zdobył swój materiał. Kamera zaskoczyła agentów GAWu, a niby ledwo przytomny król idealnie to wykorzystał.
- Obywatele, błagam wysłuchajcie mnie. Rzuciłem demokratyczne wyzwanie prezydent Tull i proszę, – podniósł kajdanki do góry. – Chromolę taką demokrację!
- Kurwa! – Agentka GAWu nie wytrzymała i trzasnęła elfa z całej siły. Tym razem ogłuszyła go naprawdę, ale jednocześnie pożałowała swojej decyzji. Te zdjęcia będą wszędzie.


Komentowanie nieaktywne.

stat4u <!-- s4uext=s4upl(); document.write('stat4u') //--> stat4u

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...