orthank blog

XXX.

przez , 20.lut.2013, w Bez kategorii

Aham Morsk wydawął się jej ostatnimi czasy nieobecny. Nawet, gdy wracał do domu, to niewiele było z niego pożytku. I wcale nie chodziło o to, by wyrzucił śmieci, czy zrobił cokolwiek innego. Uśmiechał się, tulił ją, sprawiał wrażenie, że jej słucha, ale Savara doskonale wiedziała, że jego myśli są gdzieś indziej. Był człowiekiem wielu tajemnic, więc wiedziała, że nie może go naciskać. Nosił ciężkie brzemię i musiał się z nim mierzyć sam.
W wannie potrafił spędzać nawet i pół godziny. Wchodził do ciepłej wody i rozmyślał. Zawsze tak robił w sytuacjach kryzysowych. On pracował cały czas, nawet gdy spał. Wtedy śniły mu się sny o pracy, czasem faktycznie wpadał na jakieś rozwiązanie, czasem zaś budził się w nocy zalany potem. Było jej go żal, ale nie potrafiła mu pomóc.
- Pomagasz mi tym, że jesteś przy mnie. – Powiedział jej kiedyś.
Ale dla niej to trochę za mało. Dobrze pamiętała, że mógł ją zostawić, na pastwę losu, ale on odmienił jej życie. Wyrwał ją z tamtego światka. Ona oddałaby życie dla niego, ale nie potrafiła mu pomóc.
Morsk teraz szybko szedł do łóżka. Nie miał ochoty na seks. Choć może i ochotę miał, gdyby potrafił się skupić na czymś innym niż rozwiązywanie problemów, ale wtedy opuszczały go wszelkie siły. Był wyczerpany, widziała to w jego podkrążonych oczach. Znajdował się też na skraju załamania nerwowego. Ile jeden człowiek może zdzierżyć?
- Grunt mi się sypie pod nogami. – Wspomniał mimochodem, gdy już zgasili światło. Nie spał. Leżał po ciemku i myślał.
- Co teraz będzie?
- Nie mam zielonego pojęcia. Zgłosiłem Tullowej, że mogę odejść w każdej chwili. – Ale ona czeka na stosowniejszą. Kiedy będzie mogła mnie albo sprzątnąć, albo wykorzystać jako kozła ofiarnego. Wolałbym ten drugi przypadek. – Myślę, że straciłem wszelkie karty przetargowe.
- GAW?
- GAW strzela ślepakami. Nie wiemy w co gramy, o co, a przede wszystkim z kim. Zbieramy poszlaki, ale nie potrafimy z nich nic ułożyć. Jesteśmy skończeni. Rozszarpią nas, gdy to się skończy.
- Może to od początku chodziło o GAW, a nie o ciebie? – Sugerowała Savara.
- Tylko, komu mógłby przeszkadzać GAW?
Spojrzał na ukochaną żonę. GAW nie przeszkadza nikomu, ale te sprawy, w które był zamieszany, to bomba. To chcą sprzątnąć. Wiedzą, że mogą mieć innego dyrektora niż ja, mniej ugodowego. Takiego, który postanowi coś ugrać i mogą nie zdążyć go sprzątnąć. Albo oni sami są ze sobą skłóceni i nie chcą mieć kolejnego gracza w grze.
- Nie wiem, komu. Musiałbym podejrzewać każdego.
- Zacznij ode mnie. Mógłbyś mnie przesłuchać. – Zaczęła figlarnie.
- Chciałbym. – Odparł i westchnął głęboko. – Przesłucham cię dogłębnie, jak to wszystko się skończy.
- Trzymam za słowo.
- Swoją drogą, pamiętasz jak rozmawialiśmy o dziecku?
- Drażliwy temat. Może nie warto go teraz poruszać.
- Warto. – Powiedział Morsk. – Znalazłem coś, pewien precedens…
- Zaczynam się bać.
- Wiesz, on mi uzmysłowił jedno. Ten precedens oczywiście. Nie możemy mieć dzieci, z mojego powodu. Ale chcemy mieć dziecko, chcę mieć twoje dziecko.
Otworzyła szeroko usta. Chyba kpisz!
- Jedyne, co musimy to znaleźć ojca. Nie chcę żadnego cholernego in vitro, czy magicznej interwencji. Znajdę nam zastępczego ojca.
- Nie mówisz poważnie! – Oburzyła się.
- Mówię całkowicie poważnie i w chwili obecnej na tym mi najbardziej zależy! Najbardziej. Chcę mieć wizję przyszłości, dla której muszę żyć, nie tylko dla której pragnę. Chcę mieć twoje dziecko i chce je wychowywać.
- Faktycznie jesteś przemęczony. – Odparła. – Porozmawiamy o tym za jakiś czas, muszę to przemyśleć. – Zwariował.


Komentowanie nieaktywne.

stat4u <!-- s4uext=s4upl(); document.write('stat4u') //--> stat4u

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...