orthank blog

XXXIX.

przez , 11.cze.2010, w Bez kategorii

            W
domu barona Koherta dało się zauważyć przepych i blichtr. Jego właściciel,
krępy, łysiejący mężczyzna o siwej, równo przyciętej bródce i białawych
resztkach włosów uwielbiał luksusy i sobie ich nie żałował. Podobnie jak swojej
rodzinie, czy bliskim przyjaciołom. Przy suto nakrytym stole siedział także Gűnther
oraz Godryk, Zigmarianin i bliski przyjaciel rodziny. To on w dużej mierze
pomógł baronowi stać się tym, kim jest. Odrzucić drogę przestępcy i zbudować
małe imperium, gdzieś na odludzi.

            Po
kolacji Edward odprawił rodzinę zostawiając jedynie swoich przyjaciół.

            -
Panowie, dostałem dziś dwa niepokojące listy. – Zaczął. – Pierwszy z południa.
To pieprzone Drugie Imperium. Coś kombinują i mają zamiar niebawem coś ogłosić.
Gorzej, że chyba wiem, do czego zmierzają. Znaleźli jakąś moredhelską
zabaweczkę i użyli jej. Wytłukło to oddziały straży królewskiej i chłopów w
kilkunastu wioskach.

            -
Co to za broń? – Zapytał szef strażników.

            -
Nie wiem dokładnie. W każdym razie Edmund się nie spisał. Mając tyle czasu i
zasobów, mógł odkryć jakąś broń Mroczniaków, ale nic mu nie wyszło. Zdegraduj
go. Potrzebujemy młynarza, prawda? I piekarza?

            -
Obu. – Przyznał Gűnther.

            -
Doskonale. Połączymy te funkcję, a my musimy znaleźć kogoś, kto zostanie
wynalazcą. Ale nie jest to konieczne teraz. – Mówił baron. – To Drugie Imperium
coś planuje i lepiej byśmy zabezpieczyli nasze łupy. Nie wiadomo, co będzie
dalej. Zazdroszczę im trochę. Znaleźli moredhelską broń i ją wykorzystują, na
większą skalę niż my planowaliśmy.

            To
Godryk zasugerował kiedyś baronowi, wówczas jeszcze hersztowi, by stać się
poważanym obywatelem. Rassarowie od wielu lat próbowali rozszerzyć zasięg
swoich wpływów, chętnie przejmowali nowe ziemię, a tamtejszym watażkom nadawali
do nich tytuły, jednocześnie darując wszelkie przewinienia. Kohert wiedział, że
jest ustawiony do końca swoich dni, ale przede wszystkim myślał o swoich
dzieciach, zwłaszcza najmłodszej córeczce, oczku w jego głowie. Jednak
zamierzał dokonać jeszcze zuchwalszej rzeczy, nie tylko stać się prawdziwym
szlachcicem, ale dzięki technologii Mrocznych Elfów, wyrobić sobie chody na
królewskim dworze. Może kiedyś zostanę
kanclerzem?
Tyle, że teraz te marzenia, nie wyglądały już tak realnie.

            -
I postanowili wykroić sobie swój własny kawałek Imperium. – Kontynuował. –
Wierzę, że im się to uda. W dużej mierze także dzięki drugiemu listowi.
Ferdynand II został powstrzymany przez powódź. Chcąc pokazać, że dba o swój
lud, zaciągnął swych wojów do pomocy i ratowania dobytków chłopów. Z drugiej
strony nie chce przeprawiać się przez wezbraną rzekę, ale trzyma Imperium w
szachu. Rassarowie są zbyt słabi by walczyć na dwa fronty. Uther niebawem
będzie musiał wybrać kogoś, z kim będzie pertraktował i pozwoli mu oddzielić
się od państwa. Jeśli tego nie zrobi, może utracić dużo więcej. Może nawet
wszystko.

            -
To by było dobre. – Rzucił Zigmarianin.

            -
Dobre? – Zdziwił się baron.

            -
Ci przeklęci uzurpatorzy nie zasługują na to by żyć.

            -
Lubię cię Godryku, ale zamknij się jeśli masz mi pieprzyć głupoty Frontu. –
Zirytował się Edward.

            -
Panie baronie, przepraszam. Więcej nie będę.

            -
Nie darzę wielką miłością Rassarów. Na razie przeżyłem pięciu. I chyba
najlepiej wspominam ostatniego cesarza.

            -
Kronberga? – Cicho zapytał kapłan. – Żaden z Rassarów nie był prawdziwym
cesarzem. Nie z linii krwi.

            -
A kto jest? Hossenowie z północy? Dziś to, że Ferdynand II jest potomkiem
Zigmara to dogmat, a nie dowód. Ostatnim cesarzem był Pnerb. – Poprawił go
Edward. – I nic tego nie zmieni.

            Pnerb
Słabowity lub też Pnerb Chorowity, ojciec obecnego króla, chciał pokazać swoją koncyliarność
wobec Frontu i zrzekł się tytułu cesarza, obwieszczając, wszem i wobec, że prawdziwymi
cesarzami byli jedynie potomkowie Zigmara. Niewiele to dało. Jako król nadal
pozostał znienawidzony, mimo swoich prób działania dla dobra kraju. Rassarowie
nie potrafili zjednać sobie społeczeństwa, może dlatego, że należeli do ludzi
zawziętych i nieustępliwych, a przy tym lojalnych tak wobec swoich przyjaciół
jak i przekonań. Przez to trudno przychodziły im jakiekolwiek zmiany. Mało
tego, od pięćdziesięciu lat starali się nie używać armii, po to powstała straż
królewska (pierwotnie cesarska), by pokazać ich inne oblicze. Każde pojawienie
się armii oznaczało umacnianie pogłosek o tym, że są tyranami. Dlatego też
Uther zwlekał z działaniem. Wysyłał niewielkie siły przeciw Drugiemu Imperium,
bojąc się otwartej wojny. W szachu trzymał go nie tylko Ferdynand II na
północy, ale i Front. I to tego wroga młody król bał się najbardziej.
Fundamentaliści dawno już przeniknęli do stolicy. Gdy tylko mogli siali tam
zamęt, a odesłanie sił, jedynie by ich zachęciło do dalszych prób walki.

            -
Jednak nie możemy liczyć na to, że te ziemię zajmie Uther. Musimy w miarę
wcześnie opowiedzieć się po stronie zwycięzcy, a nawet dobrze byłoby pomóc w walce.
Gdyby tylko Edmund nie był takim głąbem! – Zirytował się baron. – Potrzebuję wszelkich
informacji o Drugim Imperium.

            -
W wiosce mamy troje uchodźców z Duskandale. Mam ich na oku. – Dodał Gűnther. –
Skurwiele, ale ich przesłuchałem. Niestety stchórzyli na tyle wcześnie, że
niewiele wiedzą. Sugerowali jedynie, że jakiś kutas, który rządzi Drugim
Imperium to Moredhel.

            -
Moredhel? – Powtórzył baron. To by wiele
wyjaśniało. Przynajmniej skąd mają broń i zasoby. Może to jakiś potomek
Rodryka? Skubany, zrealizował mój najlepszy pomysł, który wydawał mi się
nierealny.
– Dowiedz się jak ten kutas się nazywa i jak podchodzi do ludzi.
Skoro to Mroczniak, możemy nie mieć wyboru jeśli chodzi o strony. A dwa, mógłby
się wkurwić, że okradliśmy jakiś ich skarbiec. Tym bardziej zlikwiduj jutro zakład
Edmunda. Dobra, mamy jeszcze coś? – Zapytał.

            Jego
towarzysze jednak nie odpowiedzieli.

            - Cóż, muszę tę
informację przekazać dalej. Jutro wyślę posłańca z odpowiedziami, więc
skończcie pić i zajmijcie się swoimi sprawami.

:

Komentowanie nieaktywne.

stat4u <!-- s4uext=s4upl(); document.write('stat4u') //--> stat4u

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...